Retrospekcja – jak zacząłem swoją przygodę z Blenderem

Cześć!

Na imię mam Michał, a to mój pierwszy wpis na blogu!

Graficzne raczkowanie

Na jego temat wybrałem swoje pierwsze Blenderowe doświadczenie, czyli jak to się stało że w wieku 13 czy 14 lat zamiast pójść pograć w piłkę włączyłem program do tworzenia grafiki 3D (co to za pomysł?).

Było to tak: dawno, dawno temu, gdy świat spowiła ciemność, a nawet najdzielniejszym bohaterom zabrakło siły by walczyć ze złem, w swej złotej zbroi dosiadłem mojego magicznego rumaka i… wyłączyłem grę MMO bo znowu była przerwa w dostawie internetu. Takie przerwy wypadały mniej więcej co 20 minut.

Dalej jak to w umysłach wielu młodych graczy pojawił się pomysł – a może by tak tworzyć gry? „Tworzenie gier to praca ciężka sprawa dla całego zespołu ludzi, może spróbuj na przykład… grafiki 3D” – powiedział brat siedząc w kącie przy drugim komputerze – „słyszałem o takim programie, pobierz sobie Blender„. Na komputerze miałem wtedy Ubuntu – wystarczyło więc wejść w repozytorium i kliknąć „pobierz”.

Pobierało się kilka godzin. Nie były to co prawda czasy antyczne jeśli chodzi o elektronikę, ale przez ostatnie 10 lat wiele się zmieniło. To były czasy gdy dysk twardy miał pojemność 16 GB, o RAM-ie liczonym w GB nikt jeszcze nie myślał, a wentylator na procesorze zamontowany miałem przy użyciu zapałki (osobiście zepsułem zaczep).

Włączyłem Blender i patrzę: wszystko po angielsku, pełno różnych opcji, nie mam pojęcia co jest do czego. Klikam lewym przyciskiem myszy, nic się nie dzieje, klikam prawym – coś się podświetliło. Popatrzyłem, wyłączyłem, zostawiłem. 

Dokładnie tak to wyglądało. Dopiero po kilku dniach znalazłem tutorial (plik pdf, tematem było modelowanie zamku) i zacząłem swoją naukę.

Jakiś morał na koniec? Nie zrażać się na początku swojej przygody – to naprawdę jest prostsze, niż się wydaje!

Odpowiedzi (0)

Dodaj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.